Warszawa zarabia krocie na tym, że brakuje parkingów


Wystarczy wyjść na ulice Warszawy, żeby zobaczyć dramatyczne zmagania kierowców o miejsce parkingowe. To nie lada problem nie tylko w okolicach biurowców i centrów handlowych, ale także na osiedlach mieszkaniowych. Na karach za nieprawidłowe parkowanie miasto zarabia masę pieniędzy. Po co więc ma dbać o parkingi?

Dane dotyczące wykroczeń drogowych na terenie Warszawy mówią same za siebie. – Od pierwszego stycznia do dwudziestego kwietnia 2008 roku Straż Miejska m.st. Warszawy wystawiła 14 000 mandatów, około 51 000 wezwań na komendę i około 1000 wniosków o wszczęcie postępowania przed sądem grodzkim. Łączna liczba wszystkich interwencji wyniosła 66 500. Pieniądze z mandatów spływają do kasy miasta. Od początku roku Warszawa zarobiła na nich 2 miliony 154 tys. zł. Około dziewięćdziesięciu procent wykroczeń stanowią błędy w parkowaniu samochodów – twierdzi Tomasz Dymko, pracownik biura prasowego straży miejskiej m.st. Warszawy.

Warto jednak zwrócić uwagę na regulacje miasta stołecznego Warszawy dotyczące liczby miejsc parkingowych, w stosunku do terenów zabudowanych. Są one różne w zależności od dzielnicy miasta. Tworzą także trzy rodzaje stref: biura i urzędy, tereny handle i usługowe, tereny mieszkalne. Dla przykładu podaję dane dotyczące ścisłego centrum. Regulacje w kolejnych strefach wynoszą odpowiednio: w pierwszej nie więcej niż 5 miejsc na 1000 m. kw., w drugiej 10 miejsc na 1000 m. kw., a w trzeciej jedno lub mniej miejsc na 1000 m. kw.

Co może spotkać kierowców?

Straż miejska sumiennie kara kierowców, którzy nie mają gdzie parkować. Jest kilka rodzajów kar za złe zaparkowanie samochodu: mandat, pouczenie, wniosek do sądu grodzkiego, odholowanie pojazdu, założenie blokady na koła. Jeśli kierowca zostawi źle zaparkowany samochód, to straż miejska zostawia wezwanie za wycieraczką samochodu i kierowca ma obowiązek zgłoszenia się do najbliższego oddziału służb. Na miejscu wyciągane są konsekwencje wobec kierowcy. Jeśli kierowca się nie zgłosi, straż miejska kontaktuje się z policją, która udostępnia jej swoja bazę. W ten sposób ustalane jest nazwisko właściciela pojazdu i jego adres. Wtedy do kierowcy wysyłane jest listownie kolejne wezwanie lub druk do zapłacenia mandatu. Jeżeli ukarany będzie ignorował przychodzące listy i zawiadomienia, i nadal będzie parkował w miejscach niedozwolonych może liczyć się z tym, że pewnego dnia wróci do samochodu, na którego kołach będą założone blokady. Aby je zdjąć, będzie musiał uregulować wszystkie zaległe należności i kary.

Dla przykładu, jeśli pojazd został ustawiony pod znakiem zakaz wjazdu, służby mają prawo ukarać jego właściciela pięcioma punktami karnymi i mandatem od 20 do 500 zł. Ale najczęściej za złe zaparkowanie samochodu otrzymuje się jeden punkt karny i mandat wysokości 100 zł. Punkty karne, na wniosek straży miejskiej, daje policja.

O tym, że czasem pomiędzy zaparkowane samochody trudno jest wetknąć choćby szpilkę możecie się przekonać oglądając naszą fotogalerię.

Autor artykułu: Justyna Kostrzewska

Comments are closed.