Archive for May, 2008

Podsumowanie 28. kolejki Orange Ekstraklasy

Tuesday, May 6th, 2008

Porażka z Zagłębiem przybliżyła Widzew do III ligi. Lech rozbił Jagiellonię, a Groclin szczęśliwie zremisował z Koroną. W Lubinie piłkarze pobili się na boisku. Jak co tydzień, prezentujemy podsumowanie weekendu w Orange Ekstraklasie.

Komentarz: Łódzki dramat

Gdy Widzew w 2004 roku spadał do II ligi, mówiono i pisano o tym bardzo dużo. Wszak była to wówczas znana w polskiej piłce firma – ostatni nasz zespół, który grał w Lidze Mistrzów, a jeszcze w 1999 roku walczył o mistrzostwo Polski. Próby jego ratowania podjął się nowy – stary szkoleniowiec, Franciszek Smuda, ale nie dał rady. Spadek Widzewa przypieczętowała porażka 0:6 z Legią na Łazienkowskiej i hat-trick Marka Saganowskiego – wychowanka lokalnego rywala, ŁKS.

Minęły cztery lata i oto mamy inny, nowy Widzew – znów w ekstraklasie, do której udało się go przywrócić między innymi dzięki staraniom Zbigniewa Bońka (choć nie wiadomo, czy do końca prawidłowym z prawnego punktu widzenia). Tyle tylko, że za chwilę łódzki zespół znów poleci w dół – i to już nie do II, tylko do III ligi. Tym razem w roli ratownika odnalazł się inny znany trener, Janusz Wójcik, ale też sobie nie radzi. I to tyle, jeśli chodzi o podobieństwa. Zasadnicza różnica jest taka, że skompromitowanego (i chyba jeszcze słabszego niż w 2004 roku) Widzewa z III ligi do ekstraklasy nikt już raczej nie wyciągnie. Coś zatem skończyło się w łódzkiej piłce i nawet fani ŁKS odczuwają zapewne swoisty żal, że kolejnych pojedynków derbowych prędko się nie doczekają.

A propos ŁKS – bliski sprawienia sensacji przy ulicy Reymonta, poległ z Wisłą Kraków, której połowę składu stanowili etatowi rezerwowi. Widać wyraźnie, że sezon zbliża się do końca, albowiem również trener Legii dał odpocząć swoim podstawowym zawodnikom. Trudno się dziwić takim ruchom, skoro obydwa kluby awans do europejskich pucharów mają już zapewniony. O ostatnie miejsce w Pucharze UEFA walczyć muszą za to Lech i Groclin – i zapewne pojedynek ten trwać będzie aż do ostatniej kolejki.

Duże wrażenie robi postawa Polonii Bytom. Zespół uważany przed sezonem za najsłabszy z całej stawki poczyna sobie coraz śmielej i ma spore szanse, by utrzymać się w ekstraklasie. Trzeba jednak pamiętać, że przed nim bardzo trudne spotkania: z Lechem u siebie i z Legią w Warszawie.

Kolejka w skrócie

Widzew Łódź – Zagłębie Sosnowiec 0:1 (0:1) Marek 25.

Zła passa przełamana: po 13. wyjazdowych porażkach, Zagłębie Sosnowiec zdobyło pierwsze w sezonie punkty na boisku rywala. Zwycięstwo w mało ciekawym meczu zapewnił sytuacyjny strzał Adriana Marka.

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 6:1 (1:1) Cueto 36. i 67., Zając 62., Quinteros 80., Pitry 90. i 90. – Sotirović 38.

Efektowne zwycięstwo gospodarzy, którym towarzyszyło sporo szczęścia w postaci dwóch czerwonych kartek dla zawodników Jagiellonii. Jeszcze do przerwy pojedynek był w miarę wyrównany. Dopiero później nastąpił show poznaniaków, szczególnie w wykonaniu peruwiańskiego duetu Quinteros-Cueto.

GKS Bełchatów – Górnik Zabrze 0:0 (0:0)

Bezbramkowy remis pomiędzy dwiema drużynami ze środka tabeli. Dużo walki w środku pola, a fauli i żółtych kartek było zdecydowanie więcej niż emocji.

Odra Wodzisław – Polonia Bytom 0:2 (0:2)Wolański 8. i 17.

Spotkanie zaczęło się odważnymi atakami gości, co zaowocowało dwoma golami Wolańskiego. W dalszej części meczu gracze Odry stworzyli wiele sytuacji, lecz nie wykorzystali karnego, uderzali w słupki albo w dobrze dysponowanego Peskovica – a gdy w końcu Sławomir Szary trafił do bramki, sędzia odgwizdał spalonego.

Zagłębie Lubin – Cracovia Kraków 3:1 (2:0) Iwański 30. i 42., Pawłowski 83. – Tupalski 88.

Dwa trafienia Iwańskiego w pierwszej połowie ustawiły mecz. Po drugim z nich wywiązała się na boisku bijatyka, a z gry wyrzucony został Marcin Cabaj. Pod koniec meczu wynik podwyższył Pawłowski, na co goście odpowiedzieli honorowym trafieniem Tupalskiego.

Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:0 (0:0)

Trener Urban wystawił rezerwowy skład, który stoczył wyrównaną potyczkę z piłkarzami Ruchu. Gospodarze mogli jednak odnieść zwycięstwo – na przeszkodzie stanął im sędzia, który niesłusznie nie podyktował rzutu karnego w końcówce meczu.

Korona Kielce – Groclin Grodzisk 1:1 (0:0) Sobolewski 71. – Sikora 90.

Przeważający Groclin długo nie mógł strzelić bramki, w czym spora zasługa świetnie broniącego Kowalewskiego. W drugiej połowie groźniej zaatakowała Korona, obejmując prowadzenie po strzale Sobolewskiego. Punkt dla gości uratował w zamieszaniu podbramkowym niezawodny Adrian Sikora.

Wisła Kraków – ŁKS Łódź 5:2 (0:2) Diaz 48., Zieńczuk 77., Paweł Brożek 79. i 90., Paulista 82. – Jovino 10., Arifović 25.

Do przerwy pachniało sensacją – po bramkach Jovino i Arifovica prowadzili goście. W drugiej odsłonie nastąpił jednak zryw Wisły, która w końcówce zaaplikowała rywalom kilka trafień i pewnie wygrała.

Plusy

Grzegorz Podstawek i Janusz Wolański. W dużej mierze stanowią o obecnej sile Polonii Bytom. Podstawek znakomicie dogrywa do kolegów z zespołu, co szczególnie dało się zauważyć przed tygodniem. Z kolei Wolański pełni rolę egzekutora – w wygranym meczu z Odrą Wodzisław strzelił obydwie bramki, a mógł nawet cztery.

Wojciech Kowalewski. Doświadczony golkiper nie utracił jeszcze nadziei na miejsce w kadrze na Euro 2008. Jego znakomitym interwencjom koledzy z Korony zawdzięczają, że z Groclinem stracili tylko jedną bramkę. Leo Beenhakker będzie miał ból głowy, kogo nie zabierać na Euro: Kowalewskiego, Kuszczaka czy też Fabiańskiego.

Tomas Jirsak. Być może najlepszy rezerwowy Orange Ekstraklasy. Jego wejście ożywiło Wisłę w konfrontacji z ŁKS. Świetnie rozgrywał, zaliczył też dwie asysty. Być może w kolejnym sezonie częściej będzie się pojawiał w wyjściowej jedenastce mistrzów Polski.

Minusy

Marcin Cabaj. Kara usunięcia z boiska dla bramkarza już sama w sobie jest rzadkim wydarzeniem, natomiast dwie czerwone kartki w dwóch kolejnych spotkaniach to już naprawdę niecodzienny wyczyn. Marcin Cabaj do niedawna słynął głównie z „głupich” bramek, obecnie jednak jest bardziej rozpoznawany jako najbardziej gwałtowny bramkarz ligi, bezpardonowo atakujący rywali – również po strzeleniu gola. Być może Maciej Iwański nieco przesadził z teatralnym upadkiem boisko, jednak sam gest Cabaja – absolutnie niedopuszczalny.

Jakub Rzeźniczak. Defensor Legii o mały włos nie pozbawił swojej drużyny remisu. Ewidentnie spóźniona interwencja kwalifikowała się na rzut karny dla Ruchu Chorzów, jednak arbiter pomylił się i faulu nie odgwizdał. Rzeźniczak usłyszał jednak zapewne kilka cierpkich słów od trenera Urbana po zakończeniu meczu.

Cleber Guedes. Grał tak słabo, że trener Skorża zdecydował się go zdjąć już po półgodzinie gry. Schodząc do szatni, Brazylijczyk nie podał nawet ręki szkoleniowcowi. Przypomina się sytuacja Mariusza Lewandowskiego ze spotkania Kazachstan – Polska i jest to o tyle zaskakujące, że Cleber wydawał sie do tej pory najpewniejszym filarem obrony Wisły.

Bohater kolejki

Anderson Cueto. Półtora roku temu bohaterem na Bułgarskiej był Henry Quinteros, teraz pałeczkę po nim przejął inny Peruwiańczyk – Anderson Cueto. Sprowadzony zimą, dopiero po raz drugi wystąpił od pierwszych minut w ligowym meczu Lecha. Przez niemal całe spotkanie przeprowadzał groźne akcje lewym skrzydłem, strzelił dwa gola, a potężne uderzenie przy pierwszym z nich było rzadkiej urody. Zaliczył też asystę przy bramce Zająca. Ponoć niektórzy poznańscy kibice zaczynają go już porównywać do Brazylijczyka Robinho.

Bramka kolejki

Ensar Arifović. Po szybkim kontrataku prawym skrzydłem, Bośniak zdecydował się na zaskakujące uderzenie z linii pola karnego. Wysunięty Ilie Cebanu nie zdążył zareagować – piłka przelobowała go i tuż pod poprzeczką wpadła do bramki.

Kontrowersje

Ukah faulował Komorowskiego? Piłkarze z Sosnowca, prowadząc z Widzewem, poszukiwali drugiego gola. Po jednym ze starć w polu karnym dość teatralnie upadł Marcin Komorowski. Powtórki pokazały jednak, że Ukah go nie faulował, a Komorowski szukał karnego i sam próbował zostawić nogę. Sędzia powinien był nawet ukarać go żółtą kartką.

Wasiluk wyleciał niesłusznie? Dużo wątpliwości wzbudziła pierwsza czerwona kartka dla Jagiellonii. Marcin Wasiluk wprawdzie uderzył ręką w twarz jednego z lechitów, ale zrobił to raczej przypadkowo, nawet nie widząc nadbiegającego rywala.

Oszust Micanski? Nie wystarczył Odrze jeden rzut karny, by strzelić gola – poszukiwała więc drugiego. Po jednym z dośrodkowań piłki nie sięgnął Iljan Micanski, sugerował jednak, że popychał go obrońca Polonii, Jakub Dziółka. Powtórki pokazały, że karny raczej się nie należał i taką też decyzję podjął sędzia.

Stasiak faulował Dudzica?Obrońca Zagłębia dość bezpardonowo odpychał wbiegającego w pole karne Bartłomieja Dudzica z Cracovii. Sędzia uznał jednak, że faulu nie było. Dudzic szybko zrewanżował się, chwytając Stasiaka za… nogę.

Radwański w ślady Cabaja? Zdaniem obserwatorów, czerwona kartka w meczu Zagłębie – Cracovia należała się nie tylko Marcinowi Cabajowi. Zasłużył na nią również Krzysztof Radwański, który w bijatyce – jaka wywiązała się po starciu Cabaja z Iwańskim – powalił na ziemię Michała Stasiaka. Sędzia dość ulgowo potraktował jednak uczestników zamieszania, chyba nie chcąc psuć dalszej części meczu.

Ruchowi należał się rzut karny? Największą pomyłką sędziego w minionej kolejce było niepodyktowanie rzutu karnego dla Ruchu Chorzów w 77. minucie spotkania z Legią. Piotr Ćwielong został wyraźnie podcięty przez powracającego Jakuba Rzeźniczaka. Gwizdek arbitra jednak milczał, a po chwili wskazano na rzut rożny – mimo iż obrońca Legii nawet nie dotknął piłki, faulując Ćwielonga.

Warte odnotowania

Powrót Dolhy. Franciszek Smuda już przed tygodniem wspominał, że rumuński bramkarz jest w świetnej formie. Po słabszym występie Krzysztofa Kotorowskiego z Cracovią, Dolha dostał szansę gry. Czy jednorazową? Nie wiadomo. Pamiętajmy, że jeszcze rok temu był uznawany za najlepszego bramkarza Orange Ekstraklasy.

Paradoks beniaminków. Fatalnie spisują się w ostatnich tygodniach Zagłębie Sosnowiec (mimo zwycięstwa z Widzewem, pogodzone ze spadkiem) i Jagiellonia Białystok. Z kolei Polonia Bytom – przed sezonem skazywana na pożarcie – nie przegrała od pięciu spotkań, zaś najwyżej w tabeli jest Ruch, którego przed sezonem nie chciano nawet dopuścić do rozgrywek. Przewidywania ekspertów dotyczące beniaminków znów wzięły więc w łeb.

Dziennikarzom mówimy nie. Trener Cracovii, Stefan Majewski, był tak zdenerwowany po porażce z Zagłębiem Lubin, że zabronił swoich zawodnikom udzielać wywiadów i komentarzy prasowych. Warto dodać, że w czasie meczu sam był blisko odesłania na trybuny.

Zieliński kontra Zieliński. Pojedynek dwóch trenerów o tym samym imieniu i nazwisku – tym razem na remis. Groclin zremisował z Koroną, jednak w perspektywie całego sezonu górą był Zieliński z Grodziska. Po pierwsze, w rundzie jesiennej Dyskobolia wygrała aż 4:0, a po drugie – właśnie jego zespół wciąż walczy o europejskie puchary.

Przełamanie Jovino. Napastnik ŁKS potrzebował dziesięciu spotkań, by trafić do bramki rywali. Warto podkreślić, że we wcześniejszych meczach okazji wcale mu nie brakowało. Być może uregulowany celownik Brazylijczyka wpłynie pozytywnie na całą łódzką ekipę, która już w minionej kolejce była bliska sprawienia dużej niespodzianki.

Reprezentanci

Wojciech Kowalewski: 90 minut, 1 gol przepuszczony, kilka dobrych interwencji.

Adam Kokoszka: 90 minut
Jakub Wawrzyniak: 90 minut, o mało nie spowodował rzutu karnego dla rywali
Dariusz Dudka: nie grał

Łukasz Garguła: 90 minut, aktywny, kilka strzałów na bramkę
Michał Goliński: 54 minuty, czerwona kartka w konsekwencji dwóch żółtych
Radosław Majewski: 61 minut, kilka niecelnych strzałów
Rafał Murawski: 90 minut, kilka niecelnych strzałów
Michał Pazdan: 90 minut
Wojciech Łobodziński: 72 minuty

Radosław Matusiak: nie grał
Tomasz Zahorski: 90 minut

W następnej kolejce

7 maja, 19.00 Groclin Grodzisk – Wisła Kraków
7 maja, 19.00 Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa
7 maja, 19.00 Korona Kielce – Widzew Łódź
7 maja, 19.00 Zagłębie Sosnowiec – GKS Bełchatów
7 maja, 19.00 Polonia Bytom – Lech Poznań
7 maja, 19.00 ŁKS Łódź – Ruch Chorzów
7 maja, 19.00 Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin
7 maja, 19.00 Cracovia Kraków – Odra Wodzisław

Autor artykułu: Seweryn Lipoński

Koniec kolejek w warszawskich urzędach?

Tuesday, May 6th, 2008

Na pewno każdy z nas czuje wstręt i zdenerwowanie, gdy mija termin rozliczenia z urzędem skarbowym, zapłacenia podatku, zarejestrowania samochodu czy złożenia wniosku o wydanie dowodu. Biurokracja w Polsce jest ogromna a załatwienie nawet najprostszej sprawy wymaga ogromnej cierpliwości. Mimo obietnic kolejnych rządów sytuacja nie ulega znaczącej poprawie. Wystarczy zapytać osoby, które mają zamiar rozpocząć prowadzenie działalności gospodarczej. Warszawa, jako stolica i największe miasto, również ma w kwestii obsługi mieszkańców sporo do nadrobienia. Tym bardziej zasługuje na uwagę decyzja władz, mająca na celu w sposób znaczący poprawić szybkość i skuteczność pracy urzędu. Jak zatem ESP może nam pomoc?

Podstawowym warunkiem jest posiadanie przez petenta elektronicznego podpisu. Po przesłaniu pisma do Urzędu Miasta, składający podanie otrzyma drogą mailową odpowiedni dokument potwierdzający wniesienie sprawy do urzędu (Urzędowe Potwierdzenie Odbioru).

Wszystkie wzory pism, wraz ze szczegółowymi objaśnieniami dotyczącymi załatwiania poszczególnych spraw, instrukcjami, jak wypełnić wniosek oraz podstawami prawnymi, zostaną zamieszczone na internetowej stronie Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu.

Warszawski Ratusz obiecuje, że katalog spraw będzie sukcesywnie rozbudowywany. Do tej pory za pomocą Elektronicznej Skrzynki Podawczej można składać podania m.in. w sprawach prowadzenia działalności gospodarczej (wniosek o wydanie zaświadczenia potwierdzającego dane objęte ewidencją działalności gospodarczej, zgłoszenie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej), sprawach obywatelskich (wniosek o udostępnienie danych ze zbiorów meldunkowych, zbioru PESEL, ewidencji wydanych i utraconych dowodów osobistych, wniosek o wpisanie wyborcy do rejestru wyborców), udostępniania informacji publicznej oraz działalności Urzędu Stanu Cywilnego (wniosek o wydanie odpisu aktu urodzenia).

Dodatkowym udogodnieniem dla mieszkańców jest wymiana elektronicznej korespondencji miedzy Ratuszem a innymi instytucjami użyteczności publicznej, m.in. Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, Regionalną Izbą Obrachunkową, Głównym Urzędem Statystycznym i Generalnym Inspektoratem Ochrony Danych Osobowych.
- W tym celu zakupiono zestawy do składania bezpiecznego podpisu elektronicznego dla przedstawicieli stołecznego Ratusza. W kwalifikowany podpis elektroniczny w Urzędzie m.st. Warszawy na początku maja zaopatrzonych będzie 8 urzędników (Prezydent Miasta, Zastępcy Prezydenta, Sekretarz, Skarbnik oraz kierownictwo Gabinetu Prezydenta) a docelowo – wszyscy Urzędnicy, którym podpis elektroniczny jest niezbędny do wykonywania obowiązków służbowych – czytamy na stronie Urzędu m.st. Warszawy.

Warto przypomnieć, ze internet jest wykorzystywany w pracy ratusza, choć na mniejsza skale. Za pomocą strony internetowej www.um.warszawa.pl jesteśmy w stanie zarejestrować firmę, zmienić jej dane, odszukać interesujących nasz przedsiębiorców. Bardzo pożyteczna jest możliwość zarejestrowania lub wyrejestrowania samochodu oraz dostępność wniosków i zezwoleń o sprzedaż alkoholu.

Wobec coraz szybciej postępującej informatyzacji kraju podobne pomysły zasługują na brawa i jak największe promowanie. Takie rozwiązanie problemu kolejek coraz bardziej zbliża nas do krajów zachodnioeuropejskich, gdzie podobne praktyki są codziennością. Informatyzacja to jedna sprawa, a tworzenie jasnego, przyjaznego obywatelom prawa to drugie. W tej kwestii jesteśmy nadal na szarym końcu Europy, warto wiec zwrócić szczególną uwagę na to, by działania na rzecz poprawy tego stanu rzeczy rozłożone były równomiernie. Gdy tak się stanie, z pewnością wizyta w najbliższym urzędzie nie będzie dla nas kolejną udręką.

Autor artykułu: Dariusz Nowosielski

Warszawa zarabia krocie na tym, że brakuje parkingów

Monday, May 5th, 2008

Wystarczy wyjść na ulice Warszawy, żeby zobaczyć dramatyczne zmagania kierowców o miejsce parkingowe. To nie lada problem nie tylko w okolicach biurowców i centrów handlowych, ale także na osiedlach mieszkaniowych. Na karach za nieprawidłowe parkowanie miasto zarabia masę pieniędzy. Po co więc ma dbać o parkingi?

Dane dotyczące wykroczeń drogowych na terenie Warszawy mówią same za siebie. – Od pierwszego stycznia do dwudziestego kwietnia 2008 roku Straż Miejska m.st. Warszawy wystawiła 14 000 mandatów, około 51 000 wezwań na komendę i około 1000 wniosków o wszczęcie postępowania przed sądem grodzkim. Łączna liczba wszystkich interwencji wyniosła 66 500. Pieniądze z mandatów spływają do kasy miasta. Od początku roku Warszawa zarobiła na nich 2 miliony 154 tys. zł. Około dziewięćdziesięciu procent wykroczeń stanowią błędy w parkowaniu samochodów – twierdzi Tomasz Dymko, pracownik biura prasowego straży miejskiej m.st. Warszawy.

Warto jednak zwrócić uwagę na regulacje miasta stołecznego Warszawy dotyczące liczby miejsc parkingowych, w stosunku do terenów zabudowanych. Są one różne w zależności od dzielnicy miasta. Tworzą także trzy rodzaje stref: biura i urzędy, tereny handle i usługowe, tereny mieszkalne. Dla przykładu podaję dane dotyczące ścisłego centrum. Regulacje w kolejnych strefach wynoszą odpowiednio: w pierwszej nie więcej niż 5 miejsc na 1000 m. kw., w drugiej 10 miejsc na 1000 m. kw., a w trzeciej jedno lub mniej miejsc na 1000 m. kw.

Co może spotkać kierowców?

Straż miejska sumiennie kara kierowców, którzy nie mają gdzie parkować. Jest kilka rodzajów kar za złe zaparkowanie samochodu: mandat, pouczenie, wniosek do sądu grodzkiego, odholowanie pojazdu, założenie blokady na koła. Jeśli kierowca zostawi źle zaparkowany samochód, to straż miejska zostawia wezwanie za wycieraczką samochodu i kierowca ma obowiązek zgłoszenia się do najbliższego oddziału służb. Na miejscu wyciągane są konsekwencje wobec kierowcy. Jeśli kierowca się nie zgłosi, straż miejska kontaktuje się z policją, która udostępnia jej swoja bazę. W ten sposób ustalane jest nazwisko właściciela pojazdu i jego adres. Wtedy do kierowcy wysyłane jest listownie kolejne wezwanie lub druk do zapłacenia mandatu. Jeżeli ukarany będzie ignorował przychodzące listy i zawiadomienia, i nadal będzie parkował w miejscach niedozwolonych może liczyć się z tym, że pewnego dnia wróci do samochodu, na którego kołach będą założone blokady. Aby je zdjąć, będzie musiał uregulować wszystkie zaległe należności i kary.

Dla przykładu, jeśli pojazd został ustawiony pod znakiem zakaz wjazdu, służby mają prawo ukarać jego właściciela pięcioma punktami karnymi i mandatem od 20 do 500 zł. Ale najczęściej za złe zaparkowanie samochodu otrzymuje się jeden punkt karny i mandat wysokości 100 zł. Punkty karne, na wniosek straży miejskiej, daje policja.

O tym, że czasem pomiędzy zaparkowane samochody trudno jest wetknąć choćby szpilkę możecie się przekonać oglądając naszą fotogalerię.

Autor artykułu: Justyna Kostrzewska